Badania, które odkładasz
Zanim czytasz dalej, odpowiedz sobie w głowie, samym „tak” albo „nie”.
Masz dziś zaległe badanie, które powinieneś zrobić ze względu na wiek. Umawiałeś już termin i go odwołałeś, bo „akurat coś wypadło”. Wiesz, że powinieneś zadzwonić do przychodni, i mimo to nie dzwonisz od miesięcy. Wolisz nie wiedzieć, niż usłyszeć coś złego – nawet jeśli głośno temu zaprzeczasz.
Jeśli na choć jedno z tych pytań odpowiedziałeś „tak”, to jesteś w licznym towarzystwie. Z bezpłatnej mammografii w Polsce korzysta około 30 procent uprawnionych kobiet, choć żeby program realnie zmniejszał liczbę zgonów w skali kraju, powinno korzystać co najmniej 70 procent 1. Prawie co czwarta kobieta w wieku 45–74 lata nigdy w życiu nie zrobiła mammografii – ani razu . Mężczyźni radzą sobie z tym niewiele lepiej, tylko rzadziej się o tym mówi: badanie poziomu PSA, kolonoskopia po pięćdziesiątce, kontrola ciśnienia to dokładnie to samo, tylko bez kampanii społecznych przypominających SMS-em.
Marta na ten test odpowiedziałaby „tak” trzy lata z rzędu. Mammografię odkładała – bo raz był remont, raz intensywny sezon w pracy, raz odwołany w ostatniej chwili termin, bo syn akurat miał gorączkę. Poszła dopiero, gdy koleżanka z pracy dostała przypomnienie SMS-em i powiedziała: „chodźmy razem, to będzie mniej straszne”. Wynik był dobry. Ale Marta pamięta dokładnie te dwa tygodnie między badaniem a wynikiem – i to, że wcześniej wcale nie bała się raka. Bała się tego, co usłyszy. To dwie różne rzeczy.
To nie jest tekst o mammografii. To jest rzecz o mechanizmie, który działa identycznie niezależnie od tego, czy chodzi o badanie piersi, poziom cholesterolu, ciśnienie krwi czy kolonoskopię. Wiemy, że warto to zrobić, mamy do tego prawo za darmo, i mimo to odkładamy – czasem miesiącami, czasem latami, aż odkładanie samo w sobie staje się nawykiem trudniejszym do przełamania niż samo badanie.
Powód rzadko bywa racjonalny. To nie jest brak czasu – znajdujemy czas na rzeczy dużo mniej ważne. To strach przed usłyszeniem czegoś złego, zamaskowany jako „zrobię to później”. Tylko że „później” nie zmienia tego, co się dzieje w ciele. Zmienia jedynie to, na jakim etapie to wykryjesz – a w medycynie ten etap bywa jedyną rzeczą, która naprawdę ma znaczenie.
Profilaktyka jest najtańszą formą ubezpieczenia, jaką możesz sobie kupić – kosztuje jedno przedpołudnie i odrobinę niewygody, w zamian za informację, która potrafi zaważyć na dekadach życia.
Zrób dzisiaj
Wróć do pytań z początku rozdziału. Weź telefon i umów to jedno badanie, na które dotychczas nie znalazłeś czasu.
Przypisy — rozdział 1.2
1 „Profilaktyczne SOS. Zaproszenia na badania pilnie potrzebne?”, rp.pl, na podstawie danych NFZ/MZ. ↩