Polisa, o której zapomniałeś
Zanim przeczytasz dalej – sprawdź. Znajdź polisę ubezpieczenia swojego mieszkania. Masz dwie minuty. Nie w głowie, nie „gdzieś na pewno jest” – naprawdę ją odszukaj, w mailu albo w papierach.
Jeśli się udało – dobrze, wróć tu za chwilę. Jeśli nie – czytaj dalej, bo ten rozdział jest właśnie o tobie.
Mieszkanie zalała woda. Wiadomo, że jest polisa OC mieszkania – kupowana kilka lat temu, „przy okazji” jakiejś promocji w banku, podpisana w pięć minut przy okienku, bez czytania szczegółów. Tylko gdzie jest ta polisa? W jakiej firmie? Jaki numer? Jaki zakres?
Godzina spędzona na przekopywaniu maila, szukaniu w segregatorach i próbach przypomnienia sobie nazwy ubezpieczyciela – zanim w ogóle da się zacząć zgłaszać szkodę, podczas gdy woda wciąż płynie.
W rozdziale 2.5 była mowa o tym, że warto wiedzieć, co dokładnie obejmuje twoja polisa. Ten rozdział jest prostszym, bardziej mechanicznym uzupełnieniem tamtej myśli: zanim sprawdzisz, co polisa obejmuje, musisz w ogóle wiedzieć, że ona istnieje i gdzie jej szukać – sama świadomość zakresu ochrony nic nie da, jeśli nie potrafisz w ogóle dotrzeć do dokumentu, tak jak w teście z początku rozdziału.
To zaskakująco częsty problem. Ludzie kupują ubezpieczenia przy okazji – razem z kredytem, przy zakupie sprzętu, w pakiecie z kartą kredytową – i po miesiącu zapominają, że w ogóle je mają. Polisa leży gdzieś w mailu sprzed lat, zakopana pod tysiącem innych wiadomości, albo w papierowej wersji w szufladzie, której nikt nie otwierał od czasu podpisania.
Polisa, której nie potrafisz znaleźć w dniu szkody, działa dokładnie tak samo, jakby jej nie było – tyle że płaciłeś za nią składki, miesiąc po miesiącu, przez lata, na wypadek dnia, który właśnie nadszedł, a ty i tak nie możesz z niej skorzystać.
Zrób dzisiaj
Znajdź wszystkie posiadane polisy ubezpieczeniowe – mieszkania, życia, zdrowia, samochodu – i zrób im zdjęcie albo skan. Zapisz wszystkie w jednym miejscu: folderze na dysku, w chmurze albo w segregatorze z rozdziału 6.1.
Ile z nich naprawdę znalazłeś w dwie minuty?