Sąsiad, którego nie znasz
Większość ludzi w razie poważnego kryzysu liczy przede wszystkim na państwo. Straż pożarną, pogotowie, gminę, wojsko, jeśli trzeba. To rozsądne założenie – te służby istnieją właśnie po to i naprawdę przyjeżdżają.
Tylko że zanim przyjadą, mija czas. A w tym czasie decyduje coś zupełnie innego.
We wrześniu 2024 roku, kiedy powódź zalała południowo-zachodnią Polskę, w wielu miejscowościach pomoc przyszła w dwóch prędkościach. Pierwsza – instytucjonalna. Procedury, zgłoszenia, koordynacja służb, transport sprzętu, łańcuch decyzyjny od gminy przez powiat po województwo. Ważna, konieczna, ale z natury powolna, bo musi ogarnąć cały kraj naraz.
Druga – sąsiedzka. Ludzie, którzy od razu sami zaczęli nosić worki z piaskiem, sprawdzać, kto ze starszych mieszkańców został sam w zalewanym domu, dzielić się generatorami prądu i suchym ubraniem. Nikt im tego nie zlecił. Po prostu wiedzieli, kto gdzie mieszka i kto może potrzebować pomocy.
Analitycy, którzy przyglądali się później tej powodzi, opisali to jako dwa równoległe systemy reagowania. Edwin Bendyk, prezes Fundacji Batorego, podsumował to wprost: o odporności wspólnoty decyduje przede wszystkim zdolność jej mieszkańców do samoorganizacji i współdziałania – nie tylko sprawność instytucji 1. System sąsiedzki w wielu miejscach działał szybciej niż system odgórny, właśnie dlatego, że nie musiał czekać na procedurę.
To wszystko działa tylko pod jednym warunkiem: że sąsiedzi się w ogóle znają. W dużych blokach, gdzie ludzie mijają się na klatce schodowej od lat, nie znając nawet imion, ten system po prostu nie ma jak zadziałać w chwili kryzysu – bo nikt nie wie, kto mieszka za ścianą, ile ma lat i czy ktoś w ogóle warto do niego zapukać.
Nie musisz organizować sąsiedzkiego zjazdu integracyjnego. Wystarczy, że w kryzysowej sytuacji będzie chociaż jedna osoba za ścianą, która wie, że istniejesz.
Zrób dzisiaj
Przedstaw się jednemu sąsiadowi, którego nie znasz. Wystarczy imię i „cześć, mieszkam obok”.
Wyobraź sobie klatkę schodową w nocy, w trakcie awarii prądu. Za jednymi drzwiami ktoś, kto już wie, do kogo zapukać. Za innymi – cisza, bo nikt nikogo tam nie zna…
Przypisy — rozdział 5.2
1 Edwin Bendyk (Fundacja im. Stefana Batorego), Serwis Samorządowy PAP, 2024. ↩